Nocna rzeka zdarzeń, płynę i widzę rozbawionego człowieka,
Który budzi mój ukryty wstyd.
Dzieci krzyczące wśród kamiennych ścian
I murów osady - globalnej wioski.
Podążam i błądzę wśród spostrzeżeń własnych,
Cofam wzrok wśród natrętnych spojrzeń.
Tak, tu żyję,
Czy można wyzwolić się z przekonania, że ma się ojczyznę?
Rzeczy piękne, rzeczy koszmarne, rzeczy znakomite,
Rzeczy ohydne - czyż to wszystko nie tworzy
Pełni pojmowania świata.
Odejdźmy, zamknijmy lochy przeszłości, stańmy w słońcu
I zanućmy pieśń - odę do tego co trwa, do tego co jest.
Dziś kona, choć nikt tego nie widzi.
Teraźniejszość sczezła w naszej podświadomości,
Odchodzi w mrok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz