Nie dobry, nie zły - po środku.
Wśród zakurzonych książek wzrok wpatrzony
Czy nie błędny?
Przyszłość - jest, ale o niej się nie mówi.
Jak granatowy ptak - rozbija okno i krzyczy do księżyca,
Lecz po co...
Czy to ma sens, pyta błądzący, czy to życie ma jakikolwiek sens,
Czy jest po to by je przeżyć?
Nauka, praca w mozole,
Dziś to ważne, ale jak to będzie nie dziś?
Ucieka w sen; nie ucieczka była wczoraj.
Tak naprawdę to jest mu dobrze, lecz nie chce tego głośno wykrzyczeć.
Ta operacja na świętej trójcy - na dziś, na wczoraj, na jutro,
Czy będzie miała swój apokaliptyczny finał,
Na pytanie odpowiedź zna tylko dociekliwy bocian.
Artysta pragnie znaleźć leśną studnię, prastarą studnię,
W której toni ujrzy słońce. I nie słońce tu najważniejsze jest,
Lecz promieni pęk kluczy w zakamarkach twojej duszy,
Niewolniku własnej głuszy.
Bo okrąg to jak krąg odbiorców, promień odnaleźć można natomiast
W boskim powiewie. Czy osiodłano konie?